Co dla mnie znaczy zdrowe odżywianie?

Najpierw chcę podzielić się tym, co ja rozumiem przez zdrowe odżywianie i jakie zasady wcieliłam w życie. W kolejnych postach będę je rozwijać, wzbogacać przemyśleniami, nowinkami i podawać proste przykłady. Zapraszam do odwiedzania, czytania i pisania.

Przestrzeganie zasad dobrego odżywiania to dostarczanie codziennie składników odżywiających każdą komórkę, składników budulcowych, energetycznych i substancji niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania naszego organizmu. Tyle definicja. Niezależnie od tego, czy chcemy zachować dotychczasową sylwetkę, schudnąć lub przytyć, warto dobrze się odżywiać. W zależności od tego, na czym nam zależy, możemy modyfikować ilość, kaloryczność i zestawienia różnych produktów. Nie zapominajmy o smakach i wybierajmy to, co nam naprawdę smakuje. Dość z przykrym przeżuwaniem sałatki, która nam nie smakuje, tylko dlatego, że jest w menu kolejnej „diety-cud”. Jedzenie jest przyjemnością!

Jedzenie to sprawa nie tylko dobrego wyglądu. Kiedy zaczynamy się odchudzać, idziemy na zakupy i kupujemy produkty najzdrowsze, jakie się da. Nie należą do codziennego jadłospisu i zapominamy o nich, kiedy tylko kuracja odchudzająca się skończy. Jedzenie to sprawa przede wszystkim naszego zdrowia, kondycji fizycznej, tego czy w przyszłości będziemy się leczyć na cukrzycę, nadciśnienie, miażdżycę.

Co jest moją codziennością?

1. Jem posiłki zbilansowane,

czyli zawierające jednocześnie węglowodany, białka i tłuszcze. Eliminowanie któregoś z nich nie pozwala na pełne wykorzystanie innych. Przykładowo wykorzystanie białka z pożywienia do celów budulcowych jest możliwe przy dostarczeniu odpowiedniej ilości energii z węglowodanów i tłuszczów. W przeciwnym razie organizm dla pozyskania energii wykorzysta część aminokwasów ze strawionego białka, przez co będzie ich mniej do budowy nowych białek, np. skóry, włosów i paznokci.

2. Jem od 4 do 5 posiłków dziennie.

Nie oznacza to śniadania, dwóch obiadów, a po powrocie do domu dwóch kolacji, bo zanim coś przygotuję, to zjem wszystko co mam pod ręką. Posiłki jem co 3-4 godz. To sałatka warzywna lub owocowa zabrana do pojemnika, kanapka na drugie śniadanie, podwieczorek składający się z jogurtu z dodatkami. To oczywiście także ciepły obiad i kolacja oraz śniadanie. I tu kolejna zasada…

3. Dzień zaczynam od śniadania.

Śniadanie „rozkręca” metabolizm i daje energię do pracy m.in. mięśni i mózgu. Banał? Jeśli nie jesz śniadań, spróbuj przez kilka dni – poczujesz różnicę – energię, radość i chęć działania do wieczora. Dla mnie tak ważne jak słońce.

4. Nie boję się owoców i warzyw.

Dietetycy zalecają dziennie 5 porcji warzyw i owoców łącznie. Można to osiągnąć dodając warzywa i/lub owoce do każdego posiłku. Porcją owoców mogą być owoce dodane do musli, sok (bez dodatku cukru, najlepiej wyciskany), koktajl, a porcją warzyw – sałatka do obiadu lub zupy warzywne, które są pełnym i sytym posiłkiem.

5. Jem najpóźniej 3-4 godz. przed snem.

Spotykam się z sugestiami, aby nie jeść po 18:00. A jeśli pójdziemy spać po północy? Wtedy albo pusty żołądek nie pozwoli nam spać spokojnie, albo ssanie w żołądku zmusi do podjadania w nocy. Dajmy żołądkowi czas na strawienie ostatniego posiłku w porze dostosowanej do naszego rytmu dnia.

6. Piję wodę.

Istnieje wiele opinii mówiących, ile właściwie trzeba pić wody. Jest to kwestia indywidualna, zależy m.in. od wieku, masy ciała, aktywności fizycznej, pory roku i stanu zdrowia. Przyjmuje się, że jest to około 1,5 litra wody. Kiedy poznamy, że pijemy jej za mało? Kiedy odczuwamy pragnienie, nasz organizm już może być odwodniony w kilku procentach. Piję wodę mineralną z dużą zawartością wapnia i magnezu.

7. Jem ryby.

Dla mózgu, serca, układu krążenia i dobrej odporności. Ryby to także źródło białka o bardzo wysokiej wartości odżywczej. Wciąż nie mogę się nadziwić ile dobrego robią nam kwasy omega-3.

8. Wiem, co wkładam do koszyka, czyli czytam etykiety.

Dlatego niestety długo robię zakupy.

9. Kolorowo na talerzu.

Ponoć jemy także oczami. Pomidorki koktajlowe na sałacie, liście bazylii… Najbardziej kolorowo jest wtedy, kiedy jem z bliskimi.

10. Teraz, będąc w ciąży – Jem dla dwojga,

a nie za dwoje. Wg WHO kobiety w ciąży potrzebują dodatkowych 83 kcal w I trymestrze do 478 kcal w II trymestrze. To niewielki dodatkowy posiłek najczęściej pełen warzyw.

11. Ruch, ruch, ruch.

Taki najprostszy codzienny, czyli więcej chodzenia, a mniej jeżdżenia i oczywiście sport. Wybieram zajęcia, które przede wszystkim lubię i takie, które wzmacniają moje ciało i koją umysł.

Wiele z tych zasad jest ogólnie znanych. Nic wielkiego i odkrywczego. Ale w rzeczywistości trudno je wcielić w życie, bo zbyt mało czasu, zbyt wiele obowiązków, za drogo, nie wiadomo jak… Da się! Pewnie stosuję jeszcze kilka innych. Teraz nie zastanawiam się już nad nimi, to chyba rutyna.

Dodaj komentarz