Nie stawiamy pomników kucharzom

Jesteśmy tym, co jemy. Dosłownie. Nasze ciało budują aminokwasy z białek, które zjedliśmy. Większość komórek ginie i powstają nowe. Błona śluzowa żołądka odnawia się, włosy wypadają, skóra łuszczy się i regeneruje się co miesiąc, nawet elementy szkieletu odnawiają się. Stale potrzebujemy materiału budulcowego oraz enzymów i witamin biorących udział w wielu procesach. Trafnie opisał to George Orwell:

„Człowiek to przede wszystkim worek, do którego wrzuca się jedzenie; inne jego boskie zdolności ujawniają się dopiero później. Gdy człowiek umiera i zostaje pochowany, wszystkie jego słowa i czyny odchodzą w niepamięć, ale jedzenie, które zjadł, żyje nadal w ciałach jego dzieci.
Uważam, że zmiany w diecie mają donioślejsze znaczenie niż zmiany dynastii czy nawet religii… Jednocześnie zastanawiające jest jak mało uwagi poświęca się znaczeniu żywienia. Wszędzie widać posągi polityków, biskupów, poetów, ale nigdy kucharzy, uzdrowicieli czy rolników.”

Myślę, że trochę pomniejszyliśmy znaczenie odżywiania oraz jego wpływ na nasze zdrowie. Wydaje się, że wiemy, jak odżywianie wpływa na długość naszego życia i samopoczucie. W szkołach edukuje się, w mediach mówi o pladze otyłości, konsekwencjach złych nawyków żywieniowych. Można nawet powiedzieć, że tematyka odżywiania stała się modna. Dzięki internetowi dostęp do wiedzy w tym temacie jest nieograniczony. Powstają programy edukacyjne dla dzieci już w przedszkolach, prasa i telewizja podają nowinki dotyczące tego, co jeść, a czego nie. Dużo słyszymy, co jest dla nas szkodliwe, jakie są konsekwencje złego odżywiania, także o rosnącej liczbie chorób cywilizacyjnych, zawałów serca, o otyłości. Ale póki machina organizmu działa, nie zastanawiamy się, czego potrzebuje, czy zaspokajamy wszystkie jego potrzeby. Nie wprowadzamy w życie znanych dobrze zaleceń. Dbałość o wygląd, higienę, dobór stroju zajmuje wiele czasu. Na przygotowanie posiłków jakoś nam jego szkoda. Jemy w pośpiechu, coś na szybko, żeby „zabić głoda”. Kwestia wartości odżywczych, stopnia przetworzenia, szkodliwości i późniejszych konsekwencji jest na dalekim planie.

Dużo wiemy, a robimy tak, jakbyśmy nic nie wiedzieli. Może dlatego, że panuje szum informacyjny, a jedne doniesienia zaprzeczają innym. Z jednej strony słyszymy „pij mleko, będziesz wielki”, a z drugiej „mleko to cichy zabójca”; „zboża są podstawą piramidy żywienia”, a za chwilę „gluten to samo zło”. Takie przykłady można mnożyć. Mimo wszystko coraz więcej ludzi kieruje się zdrowym rozsądkiem i ma dużą wiedzę. Jednak sama wiedza nie wystarcza do tego, aby wdrożyć zalecenia w życie. Dobre chęci i motywacja też mogą nie wystarczyć.

Zmiana nawyków żywieniowych jest szczególnie trudna, ponieważ na sposób odżywiania wpływają nasze przekonania, które są wszczepiane od najmłodszych lat – „Do posiłku musi być mięso” lub „Nie można odejść od stołu zanim talerz nie będzie pusty”. Nie bez znaczenia jest fakt, że jedzenie pełni wiele ról społecznych:

  • jest sposobem na poczucie kontroli – „Od jutra przechodzę na dietę i zmieniam swoje życie.”
  • jest nagrodą – „Jak zjesz obiad, dostaniesz lizaka.”
  • jest sposobem okazywania uczuć
  • reguluje stres i napięcie

Jeżeli chcemy zmienić styl życia, nawet jakiś mały jego aspekt, bo gdzieś głęboko wiemy, że warto i nawet mamy motywację, to przede wszystkim trzeba zaakceptować fakt, że zmiana nie jest łatwa. Nie jesteśmy w stanie w jeden dzień odrzucić wieloletnich przyzwyczajeń i tradycji rodzinnych. Trzeba zaakceptować także fakt, że odstępstwa i powroty do starych nawyków są niejako wpisane w ten proces. Jeżeli postanawiamy nie jeść słodyczy, prawie pewne jest, że nie raz się na nie skusimy. Jeżeli chcemy unikać niezdrowego jedzenia w mieście „na szybko”, wiele razy okoliczności, brak czasu lub unoszący się zapach skuszą nas do tego. Postanowienie aktywności fizycznej też może nie być zawsze zrealizowane z przyczyn losowych lub gorszego dnia. Mimo to, małe „niepowodzenia” nie umniejszają włożonego wysiłku i chęci zmiany.

Dodaj komentarz