Kto ponosi odpowiedzialność za otyłość u dzieci?

Upały już za nami. Chwilę temu doskwierała nam wysoka temperatura. Szczęściarze chłodzili się na plaży, opalali się, kąpali i podziwiali piękne morskie widoki. Niestety na samej plaży można było dostrzec inny widok niż ten, który mam we wspomnieniach z dzieciństwa. Dzisiaj łatwo się przekonać, że otyłość u dzieci nie jest już tylko tematem amerykańskich reportaży. Zagościła na dobre na polskim podwórku.

Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego obok taty z wielkim mięśniem piwnym za rękę idzie chłopczyk jak serdelek? Oboje wcinają coś z mobilnej budki serwującej wakacyjne przekąski – frytki, gofry, hot dogi. Ten ojciec nie przekazał synowi genu otyłości, tylko wzorce żywieniowe, które wpłyną na jego przyszłość i które prawdopodobnie przekaże swoim dzieciom. Wszystko zaczyna się już w wieku niemowlęcym. Babcie przekonują świeżo upieczone mamy, które zdecydowały się na karmienie naturalne, że lepiej wzmocnić dziecko mlekiem w proszku, gdyż ich zdaniem mleko z piersi jest zbyt rzadkie i nie ma tylu witamin. Oczywiście, dziecko na mleku matki będzie mniej przybierało na wadze niż to karmione mlekiem modyfikowanym, ale niczego mu z pewnością nie zabraknie. W kolejnych miesiącach zdrowie dziecka będzie oceniane na podstawie wagi. Między zdrowe a grube postawiono znak równości. Szczupłe dziecko zaś nazywane będzie chudzinką i bidulkiem. Później staje się ważnym konsumentem, na dodatek niezwykle podatnym na reklamy. W chwili, kiedy dieta dziecka może być bardzo urozmaicona, niestety jest monotematyczna, a składnikiem nr 1 jest cukier. Na śniadanie serwuje się mu słodkie, czekoladowe kulki z utwardzonymi tłuszczami roślinnymi lub „owocowy” serek, gdzie mleko występuje głównie w proszku, a owoce można szukać pod mikroskopem. Na spacerze w wózku gryzie białą bułkę, którą popija słodzonym soczkiem. Na obiad ważne, żeby zjadło przynajmniej kotlecika, warzywa można mu podarować, przecież za nimi nie przepada. Na domiar złego reklama, która proponuje dzieciom ciastka na drugie śniadanie, kisielki i żelki, próbuje przekonać, że to nie tylko słodycze, ale też witaminy, a sok z koncentratu nazywa porcją owoców. Kiedy dzieci podrosną, w szkole uczą się anatomii pantofelka zamiast wpływu na zdrowie człowieka cukru i konserwantów dodawanych do żywności.

W kształtowaniu przyszłego żywienia malucha ważne jest nie tylko, co dajemy mu do jedzenia, ale jaki przekazujemy mu stosunek do niego. To z domu wynosimy teorie i zachowania żywieniowe, które prezentujemy w dorosłym życiu. „Nie wstawaj od stołu, póki nie zjesz wszystkiego”. Tego typu zdania kierowane najczęściej do niejadków mogą skutkować skłonnością do przejadania się, wynikającą z niechęci do zostawiania jedzenia talerzu. Także częste nagradzanie dzieci słodyczami za sukcesy lub ofiarowywanie ich w ramach osłodzenia przykrości sprzyja „jedzeniu emocjonalnemu” w późniejszym wieku. Zajadanie stresu jest powszechnym zjawiskiem, o czym pisałam tutaj. Prowadzi do zaburzeń metabolicznych, otyłości, narastającej frustracji i poczucia winy, a nawet depresji.

To my – rodzice czynimy z naszych dzieci grubasy.

zdjęcie: flickr.com/Gideon

Mamy, kiedy mówią do swojego dziecka, często używają zwrotu „my” – zrobimy, pójdziemy, zjemy. Tylko, że najczęściej dziecko je samo w krzesełku lub przy stole. Skąd ma zatem wiedzieć, że trzeba jeść warzywa, jeżeli nie widzi, że rodzice to robią. Wspólne posiłki stały się rzadkością. Winą za złe nawyki żywieniowe obarcza się telewizję i sklepiki szkolne. A moim zdaniem najważniejsze jest to, co proponujemy naszym dzieciom w domu i jaki dajemy im przykład. Jeżeli przykład będzie dobry, nasze dzieci będą wiedziały, jakie decyzje podejmować teraz i w późniejszym życiu. Niezależnie od tego ile będzie sklepików i budek z fast foodami. A jeżeli chcąc dać przykład, będziesz musiał zmienić swoje stare nawyki? Cóż, staniesz się przez to odrobinę lepszy. Bo tak jest, że ucząc dzieci dobrych rzeczy, sami stajemy się lepszymi ludźmi.

Myślę, że jednym z większych wyzwań w wychowaniu dzieci jest przekazanie im dobrych nawyków żywieniowych, zaszczepienie pasji do sportu i aktywnego spędzania wolnego czasu. A także uświadomienie im, że to co i jak jemy wpływa na zdrowie, samopoczucie oraz długość i jakość ich życia.

Zachęcam do zdrowego stylu życia wspólnie z dziećmi 🙂 i polecam ciekawy tekst – klik.

3 Replies to “Kto ponosi odpowiedzialność za otyłość u dzieci?”

  1. To rodzice kształtują nawyki żywieniowe dzieci. Dzieci jedzą to, co podają im w domu i trudno to zmienić np. w przedszkolu, gdzie podawane są lepsze, zdrowsze potrawy. Kasze, surówki, zupy – niektóre dzieci nawet nie chcą spróbować. To smutne.

  2. Od nastepnego tygodnia zaczynam odchudzanie, kto się odchudza ze
    mną? Wyszperałam w necie dobry plan na chudniecie, wygoglujcie sobie – Jak szybko schudnąć Kamidoni i zdrowie

    1. Droga Princess, szybkie odchudzanie i zdrowie wykluczają się nawzajem. Dodatkowo plan, który polecasz, jest zaprzeczeniem zdrowej zmiany, ponieważ opiera się tylko na łykaniu tabletek. Nie ma cud metody, czy cud diety. To nie działa!

Dodaj komentarz