Sezon na szparagi

Sezon na szparagi w pełni. Opanowały blogi kulinarne i facebooka. Szparagi zwykle kojarzyły mi się z wykwintnymi przystawkami i eleganckimi daniami. Nic bardziej mylnego. Są wyśmienite same w sobie. Jest wiele propozycji na wyszukane przyrządzenie szparagów – grillowane, w winie, z sosem aioli… Nie oszukujmy się, nie każdy ma na to czas. Mój dzisiejszy obiad to banalny, szybki i pyszny sposób na szparagi: makaron z zielonymi szparagami i oliwą z oliwek, to białe to kozi ser.

Dzisiaj udowadniam Marcie, mojej koleżance, która nazywa mnie „specjalistką od szybkich dań mięsnych”, że nie tylko mięsnych 🙂

Nie przepadam za wyliczankami typu, ile białka, węglowodanów i kalorii coś ma, więc na blogu raczej ich nie będzie. Poza tym nie zważyłam makaronu ani szparagów, więc nawet nie mogę policzyć, ile zjadłam kalorii. Produkty ważę tylko przy okazji robienia ciasta, a i to nie zawsze. Wypada jednak wspomnieć, jakie właściwości mają szparagi poza doznaniami smakowymi.

Szparagi są bogate w witaminy i składniki mineralne:

kwas foliowy – niezbędny dla kobiet, które dbają o wygląd, planują lub są w ciąży.; kwas foliowy zapobiega także przed miażdżycą
witaminy A, C i E – chronią przed wolnymi rodnikami
potas, wapń, fosfor – odpowiadają za kondycję kości i zębów
błonnik – poprawia pracę jelit
glutation – wzmacnia układ odpornościowy
Szparagi są niskokaloryczne, ale bardzo sycące. I ponoć są najskuteczniejszym afrodyzjakiem. Tego nie wiem, nie testowałam.

Dodaj komentarz