Do napisania tego tekstu skłonił mnie otrzymany mail, a w nim historia Ani:
(na potrzeby tekstu imię zostało zmienione, a autorka wyraziła zgodę na opublikowanie fragmentu swojego maila)

„Wracałam do domu wykończona po całym dniu. Siadałam na kanapie, żeby chwilę odsapnąć. Najczęściej nie miałam siły na gotowanie kolacji, chociaż lodówka była pełna warzyw. Czułam, że jeżeli nie zjem moich ulubionych ciastek w czekoladzie, coś we mnie pęknie. Tyle się kumulowało we mnie emocji i stresu w ciągu dnia. Już przy pierwszym ciastku czułam ulgę, rozluźnienie. Potem orientowałam się, że zjadłam całą paczkę. Najpierw zdarzało mi się to raz w tygodniu, potem kilka razy i w każdy weekend. Czasem w drodze do domu wyobrażałam sobie, że jest już wieczór, a ja jem moje ciastka. Przyszedł moment, w którym jedna paczka już nie wystarczała. Poczułam się jak alkoholik, który potrzebuje większej dawki, żeby osiągnąć ten sam stan. Zrozumiałam, że jestem uzależniona od słodyczy.”

Kiedy przyglądamy się swoim nawykom żywieniowym, np. podjadaniu, czy sięganiu po słodycze, może się okazać, że kieruje nami nie tylko głód. Poprzez słodycze zaspokajamy swoje inne głębsze potrzeby. Jedzenie jest najprostszą i najbardziej dostępną metodą na zaspokojenie potrzeb tych zupełnie nie związanych z jedzeniem:

  • bliskości - posiłki w towarzystwie dają radość, poczucie akceptacji innych, wspólne jedzenie posiłków kojarzy się z domem
  • miłości - gotowanie może być sposobem na wyrażanie i okazywanie miłości, a jedzenie dawać poczucie bycia kochanym
  • bezpieczeństwa - jedzenie w stresujących sytuacjach może być próbą ukojenia niepokoju i przywrócenia poczucia bezpieczeństwa
  • przynależności do grupy i poczucia tożsamości - jedzenie potraw narodowych, identyfikowanie się z innymi osobami, które odżywiają się w podobny sposób
  • więzi - jedzenie może kojarzy się z bliskością i być formą pocieszania się w samotności
  • pocieszenia - kiedy życie nas nie rozpieszcza, jedzenie może stać się sposobem na zrekompensowanie sobie złych chwil

Kiedy chcemy wyciszyć emocje, potrzebujemy ukojenia, może nawet przytulenia, a sięgamy po słodycze, w rzeczywistości zagłuszamy to, czego naprawdę pragniemy.

To nie jest tak, że kiedy objadamy się słodyczami, popycha nas do tego jakaś nieokiełznana siła. Przyczyna jest w nas. Czasem po prostu chowa się głęboko.

Nawyki żywieniowe są jak wierzchołek góry lodowej. Pod powierznią wody zawsze kryje się coś głębiej, co jest niewidoczne. Warto przyjrzeć się sobie, zwiększyć świadomość na temat odżywiania i zależności jedzenia od emocji. Samoświadomość czyli zrozumienie swoich potrzeb i schematów myślenia  jest pierwszym krokiem do zmiany.

Może nam ktoś zalecić ograniczenie słodyczy, próbować wpłynąć, przekonując, że są niezdrowe lub poradzić, żeby ich nie kupować i omijać cukiernie z daleka. Niestety dobre rady nie wystarczą. Bo tu nie o słodycze chodzi, ale o inne potrzeby i ważne emocje.

Ania pisała, że po zjedzeniu ciastek czuje, że uwolniła się od negatywnych emocji i może na chwilę wyłączyć myślenie. Kiedy odkryła, co czuje i myśli zanim sięgnie po swoje ciastka, wtedy rozpoczęła się zmiana. Znalazła sposoby, które zaspokoją jej aktualne potrzeby. Nie zamieniła ciastek na zdrowe przekąski. To by się nie udało, bo marchewka nie zaspokoiłaby jej potrzeb. Musiała znaleźć coś, co tak samo skutecznie ją wyciszy i uspokoi na tyle, żeby nie sięgnęła już po ciastka. Zaspokoiła swoje potrzeby i głód emocjonalny.

Samoświadomość uwalnia od poczucia winy, otwiera nam perspektywę. Aby wiedzieć, jak coś zmienić, najpierw trzeba wiedzieć, co wymaga naprawy. Tylko poznając przyczynę, będziemy mogli coś zmienić.

Zanim kupisz lody lub sięgniesz do szuflady ze słodyczami spróbuj pomyśleć
co odczuwasz?
jak się teraz czujesz?
jakie potrzeby kryją się za ochotą zjedzenia słodyczy?
co tak naprawdę nakarmi Twój głód emocjonalny?